wtorek, 22 lipca 2014

Telefon nie do usłyszenia

Roztargane myśli porywa wiatr wspomnień. Marzenia odbiera rzeczywistość. Ból krzyczy by wypuścić go wolno. A ja gonię to co jeszcze mi zostało, choć nie zostało mi prawie nic.

Poranek zwykły, szary, codzienny, a jednak coś się wydarzyło.
Dźwięk telefonu domowego przerywa moją medytacyjną udawalność istnienia dla nikogo.

- Tak słucham?
- Cześć Pestka! Czemu nie przyjechałaś do nas w tym roku? - słyszę rozczarowany głos Agaty.
Milczę bo co niby odpowiedzieć. - Dlaczego nie przyjechałaś?! Spróbuj na drugi rok, przecież musimy się spotkać! - Koleżanka widocznie nie wie co się ze mną dzieje i stara się wcisnąć kit jaka to niby jestem utęskniona przez zapomniane grono (nie)koleżanek z dawnych imprez z kategorii "było minęło".
- Kiedyś na pewno się spotkamy - odpowiadam, choć tego słowa "na pewno" nie słychać w moim głosie.
- Musisz przyjechać i już! A może spotkamy się w Bydgoszczy w grudniu tego roku? 
- Nie wiem.
- Co Ty taka dziwna jesteś?
- A kiedy Ty ostatnio do mnie dzwoniłaś? Pytam bo już nie pamiętam... - mówię i odkładam słuchawkę bo nie widzę sensu by dalej ciągnąć tą niby-na niby -konwersacje.

Pibibim - pibibim.
SMS.
Ty to jednak dziwna jesteś. Nie rozumiem Ciebie. Wmawiasz sobie depresję byle tylko mieć jakąś wymówkę. Jak Ci się odwidzi - napisz. Zadzwonię. - Agata.

Nikt nie musi dzwonić bo po co? By słuchać moich wymówek, wymówek niby-na niby depresję.

Ludzie myślą, że problemy, które mają ludzie z takimi zaburzeniami, to żadne problemy. Myślą, że to wymówka, karta przetargowa z życiem, nic nieznaczący epizod.
Tylko skoro tak jest to dlaczego większość stawia krzyżyk nad istnieniem takich osób jak ja? Dlaczego wyrzuca się nas poza nawias społeczeństwa?

Przecież wystarczy wziąć pigułkę szczęścia zwaną antydepresantem i żyć tak jakby nic się w życiu nie stało.

Tylko dlaczego nie mogę znaleźć pracy, pojechać do sanatorium, być dla kogoś kimś?

Jeśli znasz odpowiedź na te pytania to zadzwoń do poradni "Telefon nie do usłyszenia".
Powodzenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz